MUKOWISCYDOZA – codzienna walka o oddech…







Wiem...

miało być wczoraj, ale zanim wróciliśmy z zatłoczonej Łodzi, zanim porobiliśmy inhalacje, zjedliśmy kolację, zanim mama posprzątała, pozmywała- zrobiła się północ.
Wizyta była dość szybka, osłuchowo Majunia jest czyściusieńka, "na oko" okaz zdrowia, dostaliśmy recepty i powrót do domu.
A teraz....



a teraz Majcia pakuje już walizki-w sobotę kierunek  Łeba.Wyjeżdżamy na tydzień.
mama Mai

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz