MUKOWISCYDOZA – codzienna walka o oddech…







Niekończące się chorowanie

Trwające od świąt zaostrzenie choroby oskrzelowo - płucnej właściwie jeszcze się nie skończyło. Po dwóch tygodniach przyjmowania Azimyciny było  teoretycznie dobrze. Stwierdziła to nawet nasza pani doktor prowadząca u której byłyśmy w zeszły czwartek na kontrolnej wizycie. Osłuchowo dobrze, gardło blade - szczęśliwe wróciłyśmy do domu. No i w nocy z czwartku na piątek - tadam tadam-temperatura 38,5 -po konsultacji telefonicznej został wdrożony kolejny antybiotyk i leki przeciwwirusowe. Oczywiście wraz z chorowaniem idzie w parze jadłowstręt i spadek wagi na 25 centyl. W niedzielę do Mai dołączył Kuba z temperaturą i kaszlem. Mama niestety musiała wziąć kilka dni wolnego, bo dziadek nie dawał rady. Wiadomo dwójka chorych dzieci równa się marudzeniu do potęgi entej.
Oby do lata!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz